18-07-2010
B-kocięta skończyły 3 miesiące
Nasze B-maluchy kończą trzy miesiące i niedługo rozjadą się do nowych domów. ...
01-07-2010
Akira pojechała do nowego domu
Kolejny maluszek pojechał do nowego domku. Akira zamieszkała w Zgierzu ...
28-06-2010
Kolejny maluszek pojechał do nowego domku
Dziś kolejny maluszek pojechał do nowego domku i robi się coraz bardziej pusto. Amidala zamieszkała z Magdą i Danielem w Warszawie. ...
Zanim opuścisz stronę wpisz się proszę do naszej księgi gości

W moim domu odkąd pamiętam były psy, a przygoda z kotami zaczęła się w 2000 roku, kiedy to pewnego grudniowego wieczoru korzystając z takiego cudu techniki, jakim jest internet buszowałam po różnych stronach. Natrafiłam na temat, który przyciągnął moją uwagę - strona o kotach rasowych, gdzie po raz pierwszy w życiu ujrzałam popielatego kotka przypominającego pluszowego misia. Wtedy właśnie pomyślałam, że tego mi trzeba, i że muszę mieć takiego przyjaciela w domu. Jak się później okazało był to KOT BRYTYJSKI o umaszczeniu niebieskim. Niestety musiałam trochę poczekać na zrealizowanie swojego marzenia, gdyż wtedy nie było jeszcze stron internetowych hodowli gdzie można było uzyskać kontakt do hodowców, a najbliższa wystawa, na której mogłam zakupić kociaka odbywała się dopiero w lutym 2001 r.

Cała podekscytowana i z mocnym postanowieniem zakupu kociaka wybrałam się na Międzynarodową Wystawę Kotów Rasowych, która odbywała się w Warszawie.

Było dużo brytyjczyków, ale przechadzając się tak między klatkami z kociakami zobaczyłam tą jedyną, niebieską, pluszową kuleczkę i już nie miałam żadnych wątpliwości, że to ona, że właśnie ją zabiorę do domu... I tak 10 lutego 2001 roku trafiła do naszego domu Diami - moja pierwsza, ukochana koteczka brytyjska.


Początkowo chcieliśmy ją mieć wyłącznie dla siebie, ale z czasem, postanowiliśmy pokazać ją innym. Razem z nią  poznawaliśmy tajniki felinologii, uczyliśmy się ją wystawiać i korzystaliśmy z doświadczeń "starych" hodowców.
Exi dołączyła do nas w listopadzie 2001 roku, kiedy stwierdziliśmy, że to grzech mieć tylko jednego tak pięknego kota, szczególnie kiedy domownicy spędzają poza domem dłuższą część dnia. Koty, wbrew przekonaniu jeszcze wielu osób, źle znoszą samotność i tęsknią za swoim przyjacielem - człowiekiem. A  z resztą wszyscy wiemy, że we dwoje zawsze  raźniej.


Z czasem nasza hodowla powiększyła się o sprowadzonego z Holandii kremowego kocurka - Je veux, z Austrii liliowego kocurka - Apollo i z Czech niebieskiego Simona, trzy kotki urodzone w naszej hodowli Didi, Imbrię i Kimi oraz dwie z zewnętrznych hodowli Delice i Cheri. W czerwcu 2008 roku do naszej ludzko-kociej rodzinki dołączył synek Franio, a w kwietniu 2010 r. synek Tymoteusz.



Nie wszystkie nasze koty hodowlane mieszkają razem z nami. W trosce o ich dobre samopoczucie i zapewnienie im komfortowych warunków, nasze  brytyjczyki zamieszkują w dwóch domach. W moim domu mieszkają kotki, a w domu rodziców kocurki. Dzięki temu mają one maksimum swobody, nie muszą być izolowane, a my unikamy nieplanowanych kryć. Wszystkie są pełnoprawnymi członkami  rodziny, śpią tam gdzie chcą, bawią się oraz nieskrępowanie biegają po całym domu.

Moja pasja i zafascynowanie tą rasą spowodowały, iż w 2003 roku założyłam Klub Kotów Brytyjskich - BRI Cat Club, który zrzesza hodowców i miłośników tej rasy z całej Polski.


My i nasze koty w prasie