B-kocięta skończyły 3 miesiące
Akira pojechała do nowego domu
Kolejny maluszek pojechał do nowego domku
Nasze kocięta od chwili urodzenia mają niemal nieustający kontakt z ludźmi, dzięki temu są otwarte, ufne i nie boją się ludzi. Wychowują się z nami i naszym synkiem, są przyzwyczajone do odgłosów domowego życia i oswojone z dotykiem dużych i zarazem malutkich rączek. Opuszczają hodowlę po ukończeniu 12 tygodni. Wszystkie nauczone są czystości, są odrobaczone i dwukrotnie zaszczepione. Są pod stałą opieką weterynaryjną.
Rodzice naszych kociąt posiadają negatywne testy na wirusowe choroby zakaźne: FIV (wirus niedoboru immunologicznego kotów) i FeLV (wirus kociej białaczki) oraz badania na HCM (przerost mięśnia sercowego) i PKD (torbielowatości nerek).
Z każdym nowym opiekunem podpisujemy umowę kupna-sprzedaży kota, określającą czy jest to kociak na tzw. "kolanka" czy hodowlany. Zakup kociaka na kolanka wiąże się z obowiązkiem jego wykastrowania. Opiekun otrzymuje od nas wszelkie informacje o pielęgnacji i żywieniu malucha. Później chętnie utrzymujemy kontakt, ponieważ jest to dla nas okazja do obserwacji jak rosną i rozwijają się nasi wychowankowie.
Każdy kociak z naszej hodowli otrzymuje: rodowód, który jest dokumentem określającym pochodzenie kota, stwierdzającym jego rasowość, książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami i odrobaczeniami poświadczonymi przez lekarza weterynarii oraz swoje ulubione zabawki. Na pierwsze dni w nowym domu dostaje także suchą karmę, którą był żywiony. Wszystkie kociaki opuszczające hodowlę posiadają wszczepiony mikroczip.
Nasze koty i kocięta żywią się karmami renomowanych firm - Hill's, Royal Canin, Animonda i Biomill oraz surowym przemrożonym mięsem wołowym, kurczakiem i rybą.
W naszej hodowli rodzą się kocięta w kolorze: liliowym, niebieskim, kremowym, liliowo kremowym oraz niebiesko kremowym. Umaszczenia kociąt można obejrzeć w zakładce O RASIE - ODMIANY BARWNE
Cena kociaka brytyjskiego "na tzw. kolanka" nie przeznaczonego do hodowli wynosi 2000zł. Cena kociaka brytyjskiego hodowlanego ustalana jest indywidualnie z nowym opiekunem kota.
NIE SPRZEDAJEMY KOCIĄT BEZ RODOWODU !!!
Zdecydowałeś się mieć kota! To wspaniale! O ile tylko zdajesz sobie sprawę, że to decyzja na kilkanaście lat, na dobre i na złe. A takich nie wolno podejmować pochopnie. Z chwilą, gdy staniesz się właścicielem, odwrotu już nie będzie. Dlatego warto odpowiedzieć sobie wcześniej na kilka bardzo istotnych pytań. Jakiego kota chcesz? Rasowego czy dachowca? Spokojnego czy pełnego energii zawadiakę? Kocura czy kotkę? Decyzja należy do Ciebie. Jedno tylko nie ulega wątpliwości. Jeżeli zdecydujesz się na kota rasowego, to musi być kot kupiony z legalnej, kontrolowanej przez związek felinologiczny hodowli.
Żadnych tam "rasowych bez rodowodu", "po rodowodowych rodzicach" itp. Coś takiego jak "kot rasowy bez rodowodu" po prostu nie istnieje. Jeżeli chcemy mieć kota o określonym wyglądzie i charakterze kupmy go od hodowcy, wraz z rodowodem.
Rodowód jest dokumentem określającym pochodzenie kota, stwierdzającym jego rasowość i kosztuje 30-40 zł, a nie jak niektórzy uważają 500 zł. Otrzymuje go każde kocię z zarejestrowanego w klubie felinologicznym miotu, którego rodzice posiadali tzw. "uprawnienia hodowlane". Zapisane jest w nim imię i przydomek hodowlany kota, jego data urodzenia, umaszczenie oraz imiona i przydomki jego rodziców, a także nazwisko i adres hodowcy. Rodowód musi być zawsze wydany kupującemu wraz z kociakiem. Nierozsądnym jest kupowanie kota tzw. rasowego bez papierów. Płacimy wtedy wcale nie takie małe pieniądze za "kota w worku". Twierdzenie "po co mi rodowód skoro nie zamierzam wystawiać kota" jest błędne ! Rodowód nie służy do wystawiania kota. Rodowód jest gwarancją, potwierdzeniem rasowości. Posiadanie kota z rodowodem nie jest snobizmem. Koty z rodowodem kosztują więcej, ale płaci się za jakość i za pewność. Rozmnażanie kotów z rodowodem wiąże się z pracą hodowlaną, odpowiednim doborem partnerów, selekcją itd., wszystko po to, aby uzyskać jak najlepsze potomstwo. Nie zapominajmy, że koty tak jak i ludzie dziedziczą po rodzicach, dziadkach, pradziadkach, itp. różne cechy. Dlatego dobór rodziców odbywa się na podstawie nie tylko ich wyglądu, ale i z uwzględnieniem ich przodków.
Przeciętna cena kociaka brytyjskiego w Polsce wynosi aktualnie ok.1500 zł. Przy czym za kociaka po dobrych rodzicach zapłacimy na pewno ponad 1500 zł, a spokrewnione lub i z innych przyczyn wątpliwej jakości tzw. "promocje" lub "masową produkcje" kupić można już za ok. 1000 zł... ale raczej odradzam taki ryzykowny zakup jak również zakup brytyjczyka bez rodowodu. Prowadzić to może do różnorodnych problemów zdrowotnych i jest dla rasy wysoce szkodliwe. Korzyści wizualne w żaden sposób nie rekompensują cierpienia kotów skazanych przez hodowców na choroby genetyczne. Jakże często inbred wynika po prostu z lenistwa hodowców, którzy krzyżują krewniaczo koty nie dlatego, że są wybitne - ale bo "są pod ręką" i czynią to bez dogłębnej wiedzy o konkretnej linii i jej problemach genetycznych. Ci, którzy sprzedają tanie kotki bez jakichkolwiek papierów na pewno nie robią tego z troski o stan Twojej kieszeni. Najczęściej nie rodowodowe kocię ma jakąś wadę wykluczającą je z hodowli. Wady bywają różne: nabyte (kotek doznał jakiegoś urazu, lub przeszedł niebezpieczną chorobę) i wrodzone (np. niezgodna ze wzorcem kolorystyka czy budowa ciała, zgrubienie na ogonie, krzywy zgryz, głuchota).
Hodowców zrzeszonych w klubach felinologicznych obowiązuje szereg nakazów i zakazów, mających na celu także i to, by opuszczające ich domy kocięta były możliwie jak najzdrowsze i możliwie jak najsilniejsze. Kociaki muszą być przed przekazaniem nowemu właścicielowi: odrobaczone, dwukrotnie zaszczepione (poświadczone jest to odpowiednim wpisem i pieczątką weterynarza w książeczce zdrowia - wydawanej nabywcy wraz z kociakiem) i muszą posiadać rodowód. Niewskazane jest odbierać kocięta przed ukończeniem 12 tygodnia życia, gdyż do tego czasu powinny być z matką i rodzeństwem i uczyć się właściwego zachowania.
Przy kupnie kociaka, hodowca powinien poinformować nabywcę o tym, jaki pokarm jadł on do tej pory, w przypadku suchej karmy wskazane jest przekazanie owej karmy, w ilości wystarczającej na pierwsze dni adaptacji kociaka w nowym otoczeniu.
Również powinien poinformować nabywcę o koniecznych szczepieniach, którym musi zostać poddany kociak już u nabywcy, oraz o zalecanych terminach tych szczepień.
Hodowca powinien w razie późniejszych problemów nabywcy z zakupionym kociakiem służyć mu zawsze fachową poradą oraz w miarę możliwości pomocą.
Ważne: Przed kupnem proszę obejrzeć możliwie wiele hodowli.
Powinno się również obejrzeć rodziców wybranego kociaka (o ile jest to możliwe). Oraz sprawdzić rodowody obu kotów, czy nie są zbyt blisko spokrewnione. Unikajmy bliskich inbredów (rodzeństwo, rodzice ze swoimi dziećmi itp.)
Od pewnego czasu kot rasowy stał się bardzo poszukiwanym zwierzęciem trzymanym w naszych mieszkaniach. Cichy, nie szczeka całymi dniami jak nas nie ma w domu, nie trzeba wyprowadzać go na "siusiu"... Jednym słowem wspaniały, bezproblemowy przyjaciel, z posiadania którego są same pozytywy.
Po podjętej w rodzinie decyzji, że zostanie zakupiony kot rasowy, rozpoczyna się przeglądanie książek i albumów w celu wyszukania rasy, którego przedstawiciel zadowoli wszystkich domowników. W trakcie czytania opisów ras kocich zwraca się szczególną uwagę na charakter kotów, ich temperament a szczególnie na wygląd. Potem następuje finał, czyli zakup kociaka.
I tu zaczynają się dla niektórych problemy. Często jest to bariera finansowa, bowiem koty rasowe, tak zresztą jak i psy i wszystko inne co kupujemy, kosztują. Jedne kosztują dużo, inne mniej, a jeszcze inne można dostać za "pół ceny". Te koty, rzekomo rasowe "za pół ceny" , najczęściej kupuje się na giełdach.
Ceny brytyjczyków w Polsce kształtują się od ok. 1500 zł za dość dobrego kociaka i powyżej. Zależy to od doskonałości kociaków, linii genetycznej jaką prowadzi hodowca i wielu innych czynników. Jeżeli kociak jest tani i jest bez rodowodu to jest to. najczęściej "podróbka", to znaczy mieszaniec, który dla nabywcy nie znającego się na kotach tej rasy wygląda, jak mu się wydaje, na brytyjczyka. Takie "koty brytyjskie" otrzymuje się ze skojarzenia np. niebieskiego egzotyka i kota rosyjskiego niebieskiego, syjama z niebieskimi znaczeniami, lub z kota brytyjskiego i rosyjskiego niebieskiego itd... Małe kociaki "wychodzą" jak śliczne brytyjczyki w/g opinii handlarza i łatwowierni nabywcy bardzo często dają się nabrać. Znawcy tej rasy od razu widzą, że jest to koci kundelek.
Handlarz lub inna osoba sprzedająca takie "brytyjczyki" tłumaczy, że kotka nie była wystawiana, że właśnie skończyła się licencja kotce, że jest to ostatni z miotu kociak albo, że był to o jeden miot za dużo w roku lub kocur był za młody i nie miał licencji itd. i dlatego sprzedający nie otrzymał rodowodów dla kociąt. Tłumaczenia handlarza, dlaczego nie ma rodowodów dla kociąt są szalenie dla nabywcy przekonywujące. Urok małego, niebieskiego kotka i chęć natychmiastowego posiadania go najczęściej odsuwa wszelkie wątpliwości na drugi plan, tym bardziej, że cena tego " rasowego kotka" nie jest wygórowana. Nawet niekorzystne porównanie kociaka ze zdjęciem kociaka z przyniesionej książki czy albumu nie ma w takim momencie żadnego znaczenia.
Obecnie jest masa handlarzy, pseudohodowców lub po prostu producentów "bardzo rasowych kotów bez rodowodu po bardzo utytułowanych rodzicach po matce z rodowodem i po ojcu z rodowodem".. Niebieskie, krótkie futerko i dłuższa mordka jeszcze nie świadczą, że kotek jest rasy brytyjski krótkowłosy. A za parę miesięcy, jak nabywca pokocha takiego kotka, to cóż takiemu naciągaczowi kto zrobi?! Odpowiedź zawsze jest jedna. Przecież kot był bez rodowodu, za pół ceny! A czego można było oczekiwać od takiego taniego kociaka "brytyjskiego"?! Przecież prawdziwe brytyjczyki kosztują przynajmniej dwa razy więcej!.
Niestety, często o takich incydentach słyszę na wystawach czy pokazach kotów rasowych, gdzie wystawiam swoje brytyjczyki. Konfrontacja z rzeczywistością dla właściciela rzekomego brytyjczyka jest szokująca!
Sprawa "podróbek kocich" dotyczy wiele ras kocich a nie tylko brytyjczyków. Np. kociak ze skojarzenia persa z maine coon-em sprzedawany jest jako kot syberyjski bo właśnie takiej rasy kociaka nabywca szuka, a kociak, którego sprzedawca właśnie oferuje przypomina tę rasę. W innym przypadku ten sam kociak będzie np. trochę gorszym maine coon-em lub persem z dłuższym noskiem, bo nie wszystkie koty są przecież wystawowe itd.
Należy pamiętać, że nie tylko wygląd zewnętrzny świadczy o rasie kota /fenotyp/. Jest jeszcze charakter kota i jego cechy genetyczne /genotyp/. Przy celowych lub niekontrolowanych kryciach kotów różnych ras np. z kotami syjamskimi wyzwolić się może u takiego kotka kundelka duża agresja. Grozi to również przy kryciach z kotami domowymi, popularnie nazywanymi dachowcami, które bardzo często niosą gen kotów rasowych. Bierze się to stąd, że dokonywane są często krycia kotek dachowych, rzekomo dla ich zdrowia, różnymi kocurami rasowymi dostępnymi u znajomej czy sąsiadki albo u hodowcy łakomego na każdy choćby najmniejszy grosz otrzymany od zachwyconej właścicielki krytej kotki dachowej.
Nie dziwmy się więc, jeżeli kupiony np. na giełdzie "kotek brytyjski bez rodowodu za pół ceny!!" nagle zacznie wspinać się po firance na karnisz lub objawi agresję w okresie dojrzewania. Nie oczekujmy od niego, że nagle dostanie wspaniałej głowy i olbrzymich pucków a zielonkawe oczy w cudowny sposób zmienią się w bursztynowe. Ta piękna, okrągła głowa i szerokie policzki od razu powinny być widoczne u małego kotka brytyjskiego. A więc ani za rok, dwa lub nawet trzy nie zmieni się na lepsze głowa naszego pupila. Nie doczekamy się nigdy u naszego ukochanego kociego kundelku charakterystycznych cech kota brytyjskiego, co wcale nie wyklucza, że nasz ukochany "brytyjczyk" może być najwspanialszym kocim kundelkiem na świecie... ale brytyjczykiem to on nigdy nie będzie, a tym bardziej kotem rasowym.
A więc, jeżeli faktycznie chcemy mieć prawdziwego kota rasowego zastanówmy się najpierw czy kupując na giełdzie kota "rasowego bez rodowodu", pochodzącego z niewiadomego źródła i z często kaleką psychiką nie zrobimy błędu nie do naprawienia. Bowiem nie ma czegoś takiego jak KOT RASOWY BEZ RODOWODU. Każdy kot bez rodowodu jest niestety kocim kundelkiem i z tego musimy sobie zdać sprawę przed zakupem naprawdę rasowego kociaka .
Teks zaczerpnięto z magazynu "Kocie Sprawy" nr 2, marzec 2003, Bogusława Czarnecka
Zacznij gromadzić najpotrzebniejsze wyposażenie:
No i oczywiście karma (sucha i mokra) - dowiedz się, do jakiego jedzenia twój pupil przywykł u hodowcy w domu i kup takie samo.
W marcu 2008 roku mieliśmy przyjemność wziąć udział w programie pani Doroty Sumińskiej "ZWIERZOWIEC". Pani Dorota jest lekarzem weterynarii, specjalistą chorób psów i kotów i psychologiem zwierzęcym z wieloletnią praktyką.
Zapraszamy do obejrzenia filmiku, w roli główniej koty i kociaki z naszj hodowli :)
Program TVP ZWIERZOWIEC - Nienarodzone dziecko i kot, odc. 90
Panuje powszechna opinia, że kobiety spodziewające się dziecka nie powinny kontaktować się z kotami z powodu ryzyka zachorowania na toksoplazmozę. Tymczasem zarażenie się toksoplazmozą od kota graniczy z cudem. Widzowie dowiedzą się wszystkiego o tej pierwotniaczej chorobie, a także o sposobach unikania zarażenia. Wiedzą z telewidzami podzieli się dr weterynarii Dorota Sumińska.
http://www.tvp.pl/wiedza/zwierzaki/zwierzowiec/wideo/nienarodzone-dziecko-i-kot-odc-90
TOKSOPLAZMOZA - choroba, na temat której wygłoszono już bardzo wiele prawdziwych i nieprawdziwych opinii, najczęściej niesłusznie krzywdzących koty!
Ta budząca strach (szczególnie przyszłych mam) choroba powodowana jest przez niepozornego, co nie znaczy niegroźnego, pierwotniaka Toxoplasma gondii, należącego do kocydiów, mającego niezwykle złożony cykl rozwojowy. Jedynym żywicielem ostatecznym (takim, u którego dochodzi do rozmnażania płciowego pierwotniaków - czyli zamyka się ich cykl rozwojowy) w naszej szerokości geograficznej jest kot. Inne gatunki ssaków, takie jak np. gryzonie czy ludzie, a także ptaki, mogą być żywicielami pośrednimi, nosząc w sobie różne postacie cyklu rozwojowego pasożyta. Koty najczęściej zarażają się, zjadając żywicieli pośrednich (gryzonie i ptaki). W nabłonku jelit zarażonego kota, w wyniku rozmnażania płciowego Toxoplasmy, dochodzi do powstawania bardzo dużej ilości oocyst, które wydala on wraz z kałem przez około 1-3 tygodnie, potem oocysty mogą wcale nie pojawiać się w kale. Wydalone z kałem oocysty stają się inwazyjne dla ssaków (w tym człowieka) i ptaków dopiero po dłuższym czasie (ok. 2 doby) przebywania w odpowiedniej temperaturze, wilgotności i przy dostępie tlenu. Jeśli kot załatwia się do kuwety, to trzeba być prawdziwym flejtuchem, aby narazić się na spotkanie z inwazyjną oocystą, nie sprzątnąwszy kuwety dzień lub dwa. Bezpośredni kontakt z kotem, nawet bardzo bliski (całowanie, spanie w jednym łóżku), niczym nie grozi, ponieważ znając zwyczaje kota i wiedząc jaki jest czysty, wiemy, że nigdy nie dopuści, aby jego futerko było zanieczyszczone kałem. Zagrożeniem dla ssaków i ptaków jest środowisko (ziemia, woda) zanieczyszczone odchodami chorych kotów, w których są oocysty. Zwierzęta pasąc się i pijąc skażoną wodę mogą zarażać się toksoplazmozą, co w konsekwencji prowadzi do prawdziwego zagrożenia dla ludzi, jakim jest surowe mięso.
W Polsce do zarażenia ludzi Toxoplasma gondii dochodzi najczęściej (w 90%) poprzez zjedzenie surowego lub niedogotowanego (niedosmażonego) mięsa. Najgroźniejsze mięso to wieprzowina i baranina, w wołowinie Toxoplasma gondii zdarza się bardzo rzadko. Pozostałe 10% przypadków toksoplazmozy u ludzi powoduje picie surowej wody lub jedzenie niedomytych warzyw. W niewielkim stopniu zagrożoną grupą są lekarze weterynarii, którzy mogą zarażać się toksoplazmozą przez skaleczoną skórę, dospojówkowo, aerogennie (przez wdychane powietrze) podczas wykonywania zabiegów na chorych zwierzętach. A tak naprawdę toksoplazmoza, trafnie zwana "chorobą rzeźników", grozi tym, którzy mają bezpośredni kontakt z surowym, zarażonym mięsem.
Chora ciężarna kobieta może narazić swoje nienarodzone dziecko przezłożyskowo, dlatego wszystkie kobiety, które zamierzają zajść w ciążę lub już są ciężarne, powinny zrobić badanie w kierunku Toxoplasma gondii.
Kot nie jest zagrożeniem bezpośrednim, jego rola ogranicza się do rozsiewania oocyst w środowisku i oczywiście dotyczy to kotów wychodzących. Nawet ciężarna kobieta może sprzątać kocią kuwetę, pod warunkiem że robi to zaraz po załatwieniu się kota i najlepiej w rękawiczkach. Natomiast kontakt z surowym mięsem powinna ograniczyć do minimum, a jeśli już musi je przygotowywać, to tylko w rękawiczkach.
Teks zaczerpnięty z książki pani Doroty Sumińskiej "Szczęśliwy kot"
Zapewne jednym z większych przeżyć dla hodowcy, zwłaszcza początkującego jest przyjęcie porodu. Szczególnie trudno przygotować się do tego, gdy kotka rodzi po raz pierwszy. Ciąża u kota trwa średnio 65 dni. Jednakże poród może nastąpić pomiędzy 62-68 dniem ciąży. Znane są jednak przypadki normalnie odbytych porodów poza tak wyznaczonymi granicami. Oczekiwanie na poród wymaga jednak przede wszystkim dużej dozy cierpliwości. Nabyte doświadczenie pozwala hodowcy mniej niecierpliwie oczekiwać dnia rozwiązania i odpowiednio reagować na niepokojące sygnały. Oczywiście optymalną jest sytuacja, w której początkującemu hodowcy pomóc może bardziej doświadczony kolega lub lekarz weterynarii. Jest jednakże jedno ale, niektóre kotki mogą negatywnie reagować na obecność w mieszkaniu obcych osób, nawet wstrzymując się od rodzenia. W takiej sytuacji najlepiej zapewnić sobie niezbędną pomoc już po wystąpieniu pierwszych symptomów rozpoczętej akcji porodowej. Wróćmy jednak do kotki i jej zachowania. Kilka dni przed porodem (czasami niestety nawet dużo wcześniej) kotka poszukuje zacisznego kąta, który mógłby posłużyć jej za legowisko. W grę wchodzą oczywiście szafy, skrzynie wersalek, szafki i tym podobne miejsca. Dostępność ich dla opiekuna jest jednak wątpliwa. Aby zapobiec takim niedogodnościom, należy zawczasu znaleźć zaciszny kąt (najlepiej taki, który upodobała sobie kotka) i umieścić w nim niezbyt głęboki kosz lub pudło. Dno najlepiej na czas porodu wyłożyć płatami ligniny lub podkładami. Pozwoli to utrzymać względny „porządek" w trakcie przebiegu porodu. Przygotowanie większych ilości ligniny jest wskazane również z uwagi na konieczność wycierania.
Pierwszym symptomem rozpoczynającego się porodu może być wyraźny niepokój kotki, która często zaczyna miauczeć lub chodzić za jednym z domowników, uznanym przez nią za opiekuna. Zdarza się również, że pod nieobecność takiej osoby wstrzymuje poród, aż do chwili jej powrotu. Następnie można zaobserwować, odejście czopa śluzowego zamykającego uprzednio szyjkę macicy. Jest to kleista wydzielina o barwie od brudno beżowej do brązowej. Potem może pojawić się pęcherzyk wypełniony płynem. To fragment pęcherza płodowego. Może się jednak zdarzyć, że nie ujrzymy pęcherza lecz zaobserwujemy wyciek wód płodowych. Będzie to oznaczało, że pękł pęcherz płodowy. W tym samym czasie powinny być już widoczne wyraźne skurcze macicy, niejednokrotnie manifestowane przez kotkę napinaniem brzucha i postękiwaniem lub miauczeniem. Im częstsze skurcze tym bliższy moment, w którym może pojawić Się kocię. Kocięta rodzą się często w ułożeniu pośladkowym, ale również mogą rodzić się głową.
Większość kociąt rodzi się główką do przodu. Jest to przodowanie
główkowe i zarazem najłatwiejsza
forma porodu.
Przodowanie pośladkowe jest to poród tylnimi nóżkami do przodu. Nie jest to
poród trudny jeśli kotka nie
jest zmęczona.
Jeśli ułożenie płodu jest nieprawidłowe, poród bywa utrudniony. Przednie i tylne
nóżki przykurczone do tułowia
mogą uwięznąć w drogach rodnych.
W razie trudności w wydostaniu się kociaka można próbować pomóc kotce. Jednakże odradzam to początkującym hodowcom. Trzeba naprawdę dużej wprawy i wyczucia, aby delikatnie przytrzymując kociaka, w momencie kiedy kotka prze, pomagać małemu w wydostaniu się na zewnątrz. Jeżeli kociak rodzi się głową, to po wydostaniu się pyszczka na zewnątrz możemy spróbować oczyścić nos i pyszczek tak aby ułatwić mu oddychanie. Robimy to również, gdy kocię urodzi się w pęcherzu, który należy usunąć jak najszybciej tak by kocię mogło oddychać. Potem możemy zająć się odcinaniem pępowiny.
Najlepszym do zaciśnięcia pępowiny jest pean, można jednak posłużyć się zwykłą grubą nitką. Zarówno pean jak i nić należy uprzednio zdezynfekować. Pępowinę najlepiej zacisnąć ok. 1 cm od brzuszka kociaka. Jeśli łożysko pozostało jeszcze w macicy, należy założyć drugi zacisk. Gdy pępowina jest już odpowiednio zaciśnięta, odcinamy ją pomiędzy zaciskami. Zazwyczaj po krótkiej chwili ustaje krwawienie i możemy zdjąć zacisk z pępowiny kociaka. Drugi zacisk pomoże nam w przytrzymaniu nie urodzonego jeszcze łożyska. Powinno ono zostać wydalone przez kotkę po niedługim czasie. Może się jednak zdarzyć, że kocię urodzi się a pępowina zostanie przerwana samoistnie. Wtedy, po zakończeniu porodu, należy zwrócić uwagę czy ilość łożysk odpowiada ilości urodzonych kociąt. Kocięta rodzą się w odstępach kilkunasto minutowych, może się jednak zdarzyć, że przerwy te będą dłuższe. Często bywa tak, że po urodzeniu 2-3 kociąt następuje dłuższa przerwa, spowodowana koniecznością przemieszczenia się płodów położonych wyżej w macicy do jej ujścia. Jednakże zbyt długie przerwy, w trakcie których obserwujemy silne bóle parte są wskazaniem do wezwania lekarza.POZYCJA PŁODÓW

Niemożność urodzenia kolejnego kociaka może być spowodowane jego złym ułożeniem. Wtedy niezbędna jest fachowa pomoc. Bezwzględnym wskazaniem do natychmiastowego wezwania lekarza jest pojawienie się obfitego krwawienia. Może być ono sygnałem pęknięcia trzonu macicy. W tej sytuacji konieczna jest natychmiastowa operacja kotki, której grozi wykrwawienie. Na pocieszenie mogę dodać, że takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko, a kotki zazwyczaj rodzą szczęśliwie, z pomocą swoich opiekunów.
Jak już wspomniałam, ważnym jest zwrócenie uwagi czy wszystkie łożyska zostały wydalone. Pozostanie któregoś w macicy może spowodować niepotrzebne komplikacje. Jeżeli nie wszystkie łożyska zostały urodzone, wtedy należy bezwzględnie zgłosić się z kotką do lekarza weterynarii. Należy tak postąpić również wtedy, kiedy kotka po porodzie zachowuje się nienaturalnie tzn. zamiast opiekować się kociętami jest niespokojna, porusza się w nietypowy sposób, wydaje się obolała, ma podwyższoną temperaturę lub nieobkurczoną macicę. W trakcie porodu kotka wykazuje chęć zjedzenia łożyska. Możemy jej oczywiście pozwolić na to, zwracając jednak uwagę, aby nie zjadła ich zbyt wiele. Wystarczy 2 lub 3. Uważa się bowiem, że zawarte w łożyskach hormony ułatwiają poród i karmienie. Zjedzenie większej ilości łożysk może spowodować biegunkę, dlatego należy też ograniczyć kotce dostęp do nich w przypadku urodzenia większej ilości. Zdarzają się kotki, które w ogóle nie interesują się łożyskami i niechętnie nawet wylizują kocięta. Nie ma żadnej potrzeby, aby zmuszać kotkę do zjedzenia łożyska. Jeśli zaś nie chce oczyszczać kociąt, trzeba po prostu zająć się maluchem.
Po zakończeniu porodu należy wymienić posłanie i ułożyć kotkę wraz z kociętami na suchym czystym podkładzie. Łatwo będzie go wymienić na czysty, gdy zdarzy się, że kotka zabrudzi go w trakcie połogu. Macica obkurczając, jednocześnie się oczyszcza. Stąd może pojawić się nieco wydzieliny, której kotka nie zdoła sama wylizać. Tego rodzaju ślady mogą pojawiać się na posłaniu jeszcze przez dzień lub dwa. Zmęczona porodem kotka może nie wykazywać dużego zainteresowania kociętami ale leży wtedy spokojnie. Należy więc samemu osuszyć kocięta i dostawić do sutków. Zdrowe młode powinny mieć odruch ssania. Dostawienie ich nie powinno więc nastręczać większych trudności. Zdrowe, najedzone kocięta mają zaokrąglone brzuszki i są spokojne. W pierwszym okresie leżą przyssane do sutka lub śpią wtulone w kotkę.
W trakcie przedłużającego się porodu lub kłopotów z przedostaniem się przez kanał rodny, kocię może urodzić się podduszone albo zalane wodami płodowymi. Należy wtedy dokładnie osuszyć pyszczek i usunąć wody płodowe. W przypadku konieczności przywrócenia oddechu kociakowi, należy go masować i delikatnie uciskać klatkę piersiową, aż do odzyskania prawidłowego regularnego oddechu. Wtedy trzeba kocię dokładnie osuszyć i wygrzać. Można kociaka ułożyć na ciepłej poduszce elektrycznej, przykrywając z wierzchu cienką pieluchą z tetry. Dokładne wygrzanie pomaga w odparowaniu nadmiaru płynów zalegających jeszcze w układzie oddechowym, a tym samym może uchronić przed zachłystowym zapaleniem płuc. Zachłystowe zapalenie płuc jest bardzo częstym następstwem dostania się wód płodowych do układu oddechowego kociaka. Trudnej do leczenia u tak małego zwierzęcia, kończy się często śmiercią 3-5 dni po urodzeniu. Jednak gdy kociak zacznie energicznie się poruszać i popiskiwać to znak, że odzyskał już siły i być może upomina się o jedzenie. Wtedy można próbować dostawić go do sutka. Kocię, które nie ma żadnych kłopotów z oddychaniem powinno zacząć ssać bez problemów. Gdyby przyssanie nie było możliwe należy sprawdzić czy kociak ma drożny nos. W przeciwnym wypadku nie będzie bowiem mógł ssać.
Poważniejsze problemy napotyka jednak hodowca odchowując kocięta, gdy kotka nie chce lub nie może opiekować się dziećmi i karmić ich. Ważne jest dla kociąt, aby jak najszybciej po porodzie mogły ssać matkę. W pierwszym okresie pokarm znajdujący się w gruczołach mlecznych zwany siarą dostarcza oprócz składników pokarmowych również gotowych ciał odpornościowych. Dzięki nim kocięta zyskują odporność na pierwsze tygodnie życia. Jeśli jednak z jakichś względów kotka nie może karmić, hodowca musi podjąć karmienie kociaków. Pierwszą i najważniejszą zasadą przy początkowym karmieniu jest nie przekarmić. Zaczynamy więc karmienie dosłownie od kilku kropli mleka podanych ze smoczka lub plastikowego zakraplacza. Należy oczywiście uważać aby kocię nie zachłysnęło się pokarmem. Najlepiej więc podawać pokarm trzymając kocię w ręku tak, aby pyszczek nie był zanadto przechylony. Karmienie należy powtarzać w krótkich odstępach czasu (ok. godziny), zwiększając stopniowo ilość podawanego pokarmu. Po kilkunastu karmieniach możemy już spokojnie pozwalać ssać kotkowi i jeść tyle ile zechce. Po kilku dniach możemy wydłużyć czas między posiłkami do półtorej godziny, potem nawet do dwóch. Najedzone kocięta, trzymane w odpowiedniej temperaturze, śpią spokojnie przytulając się do siebie. Głodne lub zmarznięte wędrują piszcząc po legowisku. Jednocześnie musimy zapewnić kociętom możliwość oddawania kału i moczu. Jeśli kotka nie wylizuje kociąt, to należy przy pomocy ligniny lub chusteczek higienicznych masować odbyt i cewkę moczową, aby w ten sposób pobudzić wydalanie. Konieczny jest też masaż brzuszków, który będzie pobudzał perystaltykę jelit, umożliwiając kociakom prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego. Jeżeli tylko niechęć kotki do lizania kociąt jest jedyną przyczyną zaniechania tych czynności, można próbować zachęcać ją do tego smarując odbyt kociąt np. masłem i podtykając kotce do wylizania. Jeśli i to nie odniesie skutku, niestety będzie się tym musiał zajmować regularnie hodowca.
Zapewne w trakcie lektury powyższego akapitu nasunęło się oczywiście pytanie. Karmić maluchy, ale czym? Obecnie dostępne są w sklepach z artykułami dla zwierząt gotowe preparaty do karmienia kociąt. Z braku specjalnych preparatów możemy używać wypróbowanych przez hodowców takich artykułów jak Humana O, mleko pełne dla niemowląt czy laktowit lub podobne tego typu produkty mleczne stosowane dla noworodków. Przygotowując mieszanki do karmienia należy jednak stosować nieco większe stężenie, niż podane w przepisach dla dzieci. Czasami do przygotowywanej mieszanki (zwłaszcza w początkowym okresie karmienia) można dodać nieco glukozy. Karmionym sztucznie kociakom można nieco wcześniej zacząć podawać surowe mięso. Najlepiej skrobaną wołowinę wymieszać z mlekiem. Taką papką można karmić nawet tygodniowe kocięta. Jeśli okaże się, że na samym podawanym przez nas mleku nie przybierają odpowiednio na wadze. Beata Remer
Tekst zaczerpnięty z biuletynu informacyjnego „Koty Rasowe” nr 14 Czerwiec 2001
Rysunki zaczerpnięte z książki "Koty i kocięta" David Alderton
Zdjęcia kociąt z hodowli NILFGAARD*PL